Overblog
Editer l'article Suivre ce blog Administration + Créer mon blog
Rodzicielska Biblioteczka Laicka

Książki polonijne (laickie)

Nadchodzą wakacje i część z nas wyjedzie albo za granicę, albo powróci (jak ja), na czas jakiś do kraju. Od kilku dni myślę o tym, żeby podzielić się z Wami moimi doświadczeniami książkowymi, dotyczącymi języka polskiego. Myślę, że są dobrymi pomysłami na prezent dla mieszkających za granicą dzieciaków, jak również na przywiezienie z Polski dla małych imigrantów (czy dzieci imigrantów). Nie znajdziecie w nich, rzecz jasne odnośników językowych, ani kulturowych do religijnych aspektów polskiego życia! ;-)

Sama jestem mama polonijną i podzieliłabym książki takie na parę kategorii:


1. język technicznie biorąc, fonetycznie itd.. I tutaj takie rzeczy jak "Wierszyki łamiące języki" czy "Chichopotam" poetki Agnieszki Frączek - właściwie juz od jak dzieć chce słuchać do późnego dzieciństwa. Poznawanie polskiej wymowy, a przy tym niezły ubaw, więc prezent naprawdę dobry, bo nie tylko nuda ćwiczeń językowych.


2. Polska kultura, my uwielbiamy "Wesołe bajki" ciągle A. Fraczek (od 5 czy 6 lat), uwaga ! Trzeba sie znać na tych baśniach, żeby przytoczyć oryginał, bo są powywracane kompletnie, ale świetne (wierszowane). Laicko ważne również, gdyż dla rodziców, którzy nie chcą, żeby dzieciaki wierzyły w duchy i baby jagi dobry materiał do porozmawiania o wymyslonych stworzeniach.

3. Polskie słownictwo rożne. Wciąż jestem fanką Grzegorza Kasdepke i jego książek o uczuciach: "Drużyna Pani Miłki"' "Kocha, lubi szanuje, czyli jeszcze o uczuciach" no "Horror! Skąd się biorą dzieci?"

robila.overblog.com/grzegorz-kasdepke-czyli-rodzina-na-sposob-wspolczesny


bo przecież chcemy, żeby nasze dzieci i po polsku umiały wyrazić smutek, radość, miłość, złość. W dodatku, niedawno, po rozmowach i mailach z Wami wymienionymi, doszłam do wniosku, iż komunikacja z dziećmi jest nieodzownym elementem wychowania laickiego – pozwala na zacieśnienie więzi, szczególnie ważne w sytuacji, gdy odstajemy nieco lub bardzo od reszty społeczeństwa, co bezdyskusyjnie wzmacnia maluchy. Poza tym ułatwia zlikwidowanie tabu – rozmowy o życiu seksualnym człowieka ("Skąd się biorą dzieci?" )okazują się łatwiejsze dla nas, niż dla ludzi religijnych. Proponuję przy okazji http://robila.overblog.com/2014/02/marta-i-majtki.html


Ostatnio odkryłam "Przygody kota Bibelota" Zofii Sosnkowskiej, książka jest w ogóle bezbłędna, od gadającego kota z księgarni po historyjki realne (zazdrość o rodzeństwo) a do tego w każdym rozdziale mądry kot wypowiada (bez mędrkowania!) jakieś polskie powiedzenie lub przysłowie i tłumaczy je (bez mędrkowania bis) małemu smokowi. Po prostu delicje!

4. Wyrażenia specyficzne. Jak zwykle króluje Kasdepke. „Co to znaczy?”- książka w dwóch częściach, w której wczesnoszkolny Bartuś poznaje wyrażenia jedne zabawniejsze od drugich, z którymi borykamy się czasem na co dzień, gdy dzieci pytają o ich znaczenie. O co chodzi, gdy ktoś czuje do kogoś miętę, albo trzęsie portkami? 216 stron zabawnych sytuacji. Bartuś najczęściej postawi siebie i rodziców w jakiejś niezręcznej sytuacji, ogłaszając na przykład szefowi swojej mamy, że wszyscy wieszają na nim psy! Moja córka czyta ją lub każe sobie czytać w kółko, gdy tylko zamkniemy ostatnią stronę, zaczynamy od pierwszej!

Partager cet article
Repost0
Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :
Commenter cet article
A
Przypomniała mi się jeszcze jedna książka Grzegorza Kasdepke, który bez wątpienia króluje na dziecięcym rynku wydawniczym XXI wieku. Otóż, moja córka, wciągnięta nauką polskich powiedzień wraz z Bartusiem z "Co to znaczy?", zapragnęła "Fochów fortuny". "Fochy fortuny, czyli niezwykły słownik Kuby i Buby" (sympatyczne recenzje tutaj: http://czasdzieci.pl/ksiazki/ksiazka,11342fe-fochy_fortuny_czyli.html ) to przygody znanych z innych tomów (które niebawem nabędę bez wątpienia :-) ) bliźniaków Kuby i Buby, którzy przy okazji różnych, dość zabawnych sytuacji (moja ulubiona to dziadek, zatrzymujący windę specjalnie między piętrami, żeby nauczyć dzieciaki nowych słówek! ;-) ) uczą się mało używanych już dziś polskich powiedzeń. Dzieci dowiadują się, co znaczy np. adorować, polewka, chudoba i tym podobne "starocie" językowe, które okazują się jednak wciąż przydatne! :-) Chciałoby się podsumować przekornie: "Kuba i Buba są "the best" " ;-)))) Polecam!
Répondre
M
Przydadza mi sie nawet z uczniami od wrzesnia
Répondre