Overblog
Editer l'article Suivre ce blog Administration + Créer mon blog
Rodzicielska Biblioteczka Laicka

Marta i ciało

Marta i ciało

Już jutro Boże Ciało. Kto z nas, dziewczynek, nie sypał kiedys kwiatków? Dopiero teraz, po wielu latach uderzył mnie absurd, a nawet szkodliwosć tego gestu. Bo jednak trzeba móc popatrzeć na swiat z innej perspektywy, jakby z zewnątrz, żeby zobaczyć to, co postronnemu odbiorcy od razu wydaje się dziwne, a dla nas, przez cały ten czas zdawało się niewinne.

Samo masowe (pomyslcie, ile jest procesji w każdym większym miescie!) zrywanie płatków jest, bez wątpienia, gestem dewastacji przyrody.A już sypanie ich, żeby zdeptał je potem gruby facet w sutannie z kawałkiem złota w ręku i cały tłum, który podąża za nim, jak zahipnotyzowany postrzegam obecnie jako absurdalne. I, powtórzę nieekologiczne...

 

Do tego, w dzisiejszej Marci spotkacie drugi wątek - Marta, stwierdziwszy, iż ludzie robią krzywdę planecie i sobie, urządzając Boże Ciało, wymysla alternatywne swięto : "Ludzkie Ciało". Jest małą humanistyczną ateistką i jej mysl (całkiem prawidłowo, jak mi się zdaje) podąża do tego, co najbliższe i najważniejsze - godnego własnego życia.

 

W tym roku jest już oczywiscie za późno, ale obiecuję, że w czerwcu następnego roku dołążę starań, aby Ludzkie Ciało zaistniało naprawdę. Conajmniej interentowo. Będzie to wybrany dzień czerwca, w którym dzieci będa mogły swiętować (mam nadzię, iż z czasem zupełnie realnie) swoje ciało, dowiedzieć się o nim ciekawych rzeczy (ewolucja, funkcjonowanie, seksualnosć, działanie mózgu itd.), wydrukować kolorową ulotkę o nim,itd. Zachęcam Rodziców do tworzenia go wraz ze mną, a mojej Córce dziękuję za pomysł!!!

 

A teraz "Marta i ciało". Komu się sodoba, przypominam, że go 07.06 można oddawać głos na niżej podpisaną w konkursie o Krysztalowy Swiecznik. DZIĘKUJĘ!

http://www.wandanowicka.eu/component/content/article.html?id=1196

 

 

 

 

Marta i ciało

Na Martę czekał przed sklepem Tadek z oboma ojcami, wszyscy trzej zapatrzeni w wystawę cukierni. Wujek Adam i wujek Marek, kompletnie zajęci rozmową na temat: „który tort jest lepszy na Dzień Dziecka” nie zwrócili uwagi na pojawienie się bratanicy z mamą.
- Mamusiu, mogę iść kupić sobie bułkę serową? – Poprosiła Marta.
- Ja też! – Wyrwało się Tadkowi, zamiast „dzień dobry”.
- Dobrze, mój ty wspaniale wychowany synu – westchnął żartobliwie wujek Marek – ale najpierw przywitaj się z ciocią.
Po wymianie całusów i drobnych na bułki, mama wkroczyła ze szwagrami do cukierni, a dzieci do piekarni. Kiedy po kilku minutach wychodzili z niej z zębami zatopionymi w serowe grahamki, Tadek nagle rozdziawił buzię… Pociągnął kuzynkę za rękaw.
- Marta…, co one robią?!- zagapił się w rząd krzaków różanych, na skwerku naprzeciw sklepów.
- Lisów tu nie ma, ale zamknij dzioba – szkoda bułki serowej.-Zażartowała Marta.
- Ale, co one tam robią?! – Tadek nadal nie mógł wyjść z szoku i wskazywał palcem spory tłumek dziewcząt, raźno rwących płatki róż na skwerku.
-Zrywają płatki.
- No też widzę! – Irytował się kuzyn. – Ale po co? Czemu niszczą przyrodę?! Przecież te róże są takie śliczne! Kolorowe!
- Nie widziałeś nigdy procesji Bożego Ciała?
- Nie widział – odpowiedział za niego wujek Adam, wychodzący z ciastem z cukierni. – Jak wiesz, jest w Polsce od trzech lat. W tamtym roku zabraliśmy go akurat wtedy do Anglii, bo miałem tam wykłady, a dwa lata temu sam nie pamiętam. Coś nam umknęło.
- Co to jest Boże Ciało i dlaczego potrzebne są do tego płatki kwiatów?
- To jest taka procesja, religijna i dziewczynki w białych sukienkach sypią kwiatki przed księdzem, który coś tam niesie.
- Przed księdzem? Kwiatki? I on je depcze?!
Marta pomyślała, że gdyby Tadek był biały, to widać by było, że zbladł z oburzenia.
- Faktycznie, jak tak popatrzeć na to z zewnątrz, to jest to nie tylko absurdalne i ale i brutalne. Dla przyrody. – Zamyśliła się mama.
- Z zewnątrz czego? – zdziwił się Tadek.
- Z zewnątrz w sensie, że wyrośliśmy w tej tradycji i nas już nie dziwi.
- Ja tam nie wyrosłem – mruknął wujek Marek. – I mnie też wkurza. Wiecie, że we Francji sypało się kiedyś farbowane trociny czyli ścinki drzewa?
- No, to faktycznie, przynajmniej bardziej ekologicznie.
- Też nie do końca – ciągnął wujek Marek. – Trociny można wykorzystać jako nawóz organiczny, albo spala się je, w celu wytwarzania energii, żeby nie zanieczyszczać spalaniem węgla lubi nie tracić drewna.
- Ależ ty wiesz dużo rzeczy, wujku! – zdziwiła się Marta.
- Widzisz – odparł wujek – w Afryce ludzie radzą sobie często jak mogą, wiele osób używa jeszcze wyłącznie tradycyjnych metod uprawiania pola czy ogrzewania domów. Inni z kolei starają się propagować ekologiczny tryb życia, żeby nie zanieczyszczać tego kontynentu, który zbyt biedny jest, żeby później ponosić tego konsekwencje.
- Uau, jak to mądrze brzmi – dziwowała się nadal Marta.
- Ale przecież w Polsce tak samo nie powinno się zrywać płatków kwiatów – drążył Tadek. - Jeszcze na dodatek po to, żeby ludzie po nich deptali!
- I to w czasie procesji religijnej – parsknął na boku wujek Adam.
- No cóż, im ta religia wydaje się ważniejsza od wszystkiego innego – wtrąciła się mama.
- Tak, tylko, że religia im Ziemi nie odtworzy, jak ją całą zniszczą.
- Ludzie niszczą ją nie tylko z powodów religijnych, oczywiście. – Znów zaczął tłumaczyć wujek Marek. – Jednak po pierwsze, żaden wymyślony bóg nie powinien mieć dla ludzi większej wartości niż ich planeta, dzięki której żyją realnie. Po drugie, zamiast zabierać dzieciom w szkole czas lekcjami oddawania czci bogu na procesjach, lepiej by je uczyć szacunku do przyrody. Bo bez niej zginiemy wszyscy z kretesem, a bez boga jakoś damy sobie radę. Nie przyjdzie on zresztą zasadzić nam nowych róż, czy odessać ropę z oceanów.
- A jak to się dzieje, że jest ropa w oceanie? – dociekała Marta.
- Wylewa się ze statków – odparł wujek – które przewożą ją, żeby została przerobiona na przykład na benzynę, paliwo samolotowe i inne rzeczy.
- To benzyna też zanieczyszcza ? – spytał Tadek.
- Na pewno – odparła z przekonaniem Marta – nie wiesz, jak strasznie śmierdzi?
- Zanieczyszczają głównie spaliny, które wydobywają się z samochodu.
- A jak zanieczyszczają ?
- Powietrze jest śmierdzące i pełne ołowiu, ołów dostaje się do płuc i ludzie zapadają na różne choroby. Poza tym spaliny robią także dziurę w atmosferze, czyli w warstwie specjalnych gazów nad ziemią, przez którą docierają potem do ludzi szkodliwe promienie słoneczne.
- Słońce może być szkodliwe? – zdziwił się Tadek.
- Tak, przyroda urządziła to tak, że atmosfera filtruje, czyli zatrzymuje te złe promienie, a dopuszcza głównie dobre. Niestety przez dziury dostają się także te, które niszczą nam skórę i podwyższają temperaturę planety. Dlatego na przykład lepiej spalać trociny niż węgiel, bo one nie powodują tych dziur.
- Ale to chyba nic złego, że na Ziemi będzie cieplej, nie?
- Owszem Tadku, coś złego. Albowiem rośliny i zwierzęta mogłyby podwyższenia temperatury nie znieść. I z czasem wyginąć.
- Że nie wspomnę o ludziach – dodała mama Marty. – Widzisz, dziś jest bardzo ciepło i już jest wam za gorąco, popijacie ciągle wodę, a i wody na Ziemi brakuje w wielu krajach.
- Dlatego człowiek powinien szanować przyrodę. Po prostu choćby po to, aby nie zniszczyć swojego ciała, samego siebie!
- To fakt – odezwali się chórem Marta i Tadek.
- A co mają płatki róż do ciała człowieka?
- Człowiek nie może żyć bez roślin. To one pochłaniają szkodliwy dwutlenek węgla, który wydychamy i dostarczają tlenu.
- To przecież zielone rośliny tak robią – Tadek popisał się wiedzą z zakresu środowiska
- A róże nie są zielone? A łodyżki, a liście? – Podpowiadała mama.
- To, że płatki nie są zielone, nie znaczy, że są bezużyteczne! – Tłumaczył dalej wujek. – Chronią środek kwiatu, który zawiera nasionka, z których później wyrosną nowe róże. I chronią pszczółki, które przylatują do kwiatów.
- Czyli bez płatków, mogłyby nie wyrosnąć nowe kwiaty i ich liście nie dałyby nam tlenu, tak? – Podsumowała Marta, w potrzebie skrócenia trochę wiadomości ekologicznych.
– A potem nie mielibyśmy czym oddychać, więc nasze ciało by na tym ucierpiało. – Dokończył za nią Tadek.
- Tak… - zamyśliła się Marta, patrząc coraz bardziej krytycznym okiem na jej rówieśnice, radośnie ogałacające róże z kolorowych płatków. – To ja mam pomysł! – Wzrok nagle jej się rozjaśnił. – Powinno istnieć święto „Ludzkiego Ciała”.
Na zdziwione spojrzenia rodziny, dodała:
- No tak, jak jest Boże Ciało, to zróbmy „Ludzkie Ciało”. Wyjaśnimy wszystkim…
- Już wiem! – Wtrącił się Tadek odkrywczo . – Wyjaśnimy skąd się wzięło ciało człowieka i…
- Jak działa i… – przerwała mu dla odmiany rozgorączkowana Marta.
- I że trzeba szanować przyrodę, żeby było zdrowe! – Tadek nie pozwolił kuzynce dokończyć.
- Tak właśnie – odezwała się Marta nawet bez pretensji, że jej przerywa - właśnie to miałam zamiar powiedzieć.
- Procesje też macie zamiar urządzić? – śmiał się wujek Adam.
- Tak – odparła Marta z ogromną powagą – do jakiegoś ogrodu, tylko zamiast sypać płatki róż, będziemy te róże sadzić!
- Nasze dzieci są bardzo twórcze – zaśmiała się mama.
- Tak bardzo, że zapomnieli zjeść bułek – skwitował wujek.
- Nie szkodzi, mamy tort.
- Na święto „Ciała Ludzkiego”? – chichotała mama – Bo zdaje się, że tak się przejęli ekologią i swoimi organizmami, że zapomnieli już o Dniu Dziecka!

Agnieszka Abémonti-Świrniak

Partager cet article
Repost0
Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :
Commenter cet article
A
Pomysł ze Świętem Ludzkiego Ciała jest jak na nasze, Polskie warunki szalony. Już widzę i słyszę zarzuty o obrazie uczuć religijnych, propagowaniu gender i kto wie jeszcze jakie inne. A kwestia tego ciała, co boże to całkowita racja. Niszczenie przyrody dla jednorazowego "cyrku". Poza tym sprawa na wsiach ma się o wiele gorzej, bo oprócz kwiatków, niszczy się tysiące, może nawet setki tysięcy młodych drzewek, by postały przez chwilę zdobiąc ołtarze, których przecież Stary Testament stawiać zabrania (Księga Wyjścia - Dekalog). Jednak czym jest dla katolików Dekalog? Zwykłym frazesem.
PS.
Proszę się nie obrazić, ale mam małą uwagę. Pasowałoby spolszczyć stronę, bo niektórym może utrudniać korzystanie z niej. Miesiące, przyciski itp. W razie czego mogę spróbować pomóc. Pozdrwaiam
Répondre
A
Dziękuję, chętnie przejmę pomoc. Problem polegał dla mnie na tym, że, parę lat temu, wśód pl blogów niełatwo znaleźć taki, gdzie można dołączać piki, może się to teraz zmieniło,nie wiem, overblog jest pod tym względem genialny.
A
Kochana Agnieszko!
Niedawno zauważyłam w internecie i przeczytałam Twój artykuł. Ponieważ jestem Twoją ciocią i jesteś mi bliska uważam za swój obowiązek wykazać Ci różne nieścisłości.
Z całą pewnością w Święto Bożego Ciała, kwiaty nie są zrywane po to, aby je niszczyć i deptać! Do kwiaciarni też je się zrywa i to w dużo większych ilościach. W naszej kulturze bowiem przyjęte jest, że osobom bliskim, kochanym, ważnym ofiarowuje się kwiaty. Agnieszko, taką najważniejszą Osobą dla chrześcijan jest Jezus Chtystus.
W Święto Bożego Ciała sypanie kwiatów to wyraz czci dla Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, który w Monstancji niesie ksiądz. Ten kawałek złota, o którym piszesz – to właśnie Monstrancja, a Opłatek, który jest wewnątrz to – jak wierzą katolicy - Ciało Chrystusa. Ludzie po to idą w procesji, aby publicznie wyznać swoją wiarę i miłość do Jezusa. Dlatego nie tylko sypią kwiaty, ale też stroją ołtarze (zielonymi gałązkami), a także dekorują domy i ulice, po których procesja przechodzi. I zdecydowanie robią to dla Boga, dla którego czują wdzięczność za to, że stworzył świat, ludzi i ...kwiaty, że kocha wszystkich, których stworzył, i uczy miłości, że oddał Swoje życie po to, abyśmy my byli szczęśliwi, że zmartwychwstał, że jest z nami i będzie do końca świata – jak obiecał.
Taki jest właśnie sens tego Święta, tak wierzą katolicy. Jest to bardzo ważne i radosne Święto!
Agnieszko, chciałabym Cię prosić o rzetelność. Nie można krytykować, a tym bardziej naśmiewać się z czegoś, czego się do końca nie rozumie, bo przeważnie wychodzą z tego różne przekłamania. Robi to wielu dziennikarzy, którzy w ten sposób starają się zdobyć popularność, zaistnieć w mediach. Ja natomiast piszę do Ciebie, bo jesteś moją rodziną i zależy mi na Tobie.
Rozumiem, że jesteś przeciwna wszelkiej religii, że masz poglądy ateistyczne. Szanuję to. Ale trzeba, abyś i Ty szanowała poglądy innych. Znam Ciebie i wiem, że nie chciałaś nikogo obrazić, ale po przeczytaniu tego, co napisałaś, poczułam się właśnie obrażona w bardzo ważnej dla mnie sprawie.
I jeszcze jedno. Nie każdy ksiądz musi być gruby, Twój kuzyn jest wyjątkowo chudym księdzem... A kwiatki nigdy nie są zrywane z publicznych skwerów, tylko z przydomowych ogródków...
Pozdrawiam – ciocia Ania
Répondre
A
Kochana Ciociu!
Rzetelnie i obiektywnie - oczywiście, że się po płatkach depcze. Osobiście nie wiem, co z tego przychodzi Chrystusowi bardziej, niż gdyby je podziwiać na krzakach.
Kwiaty w kwiaciarni pochodzą że specjalnych upraw, to raz, zaś dwa, jeśli ktoś mnie kocha i ofiarowuje mi kwiaty, to wstawiam je do wazonu, a nie pozwalam deptać po nich moim gościom.
Kwiatki z przydomowego ogródka mogą zrywać ci, którzy go mają, bo z tego, co wiem,ani na Morenie, ani na Zaspie (jeszcze pamiętam, gdzie je zrywałam) ich nie mieliśmy, a nie wiem, czy Babcię uszczęśliwiłoby, gdybyśmy ogołociły Jej róże na Boże Ciało.
Tyle w temacie.Cała reszta jest dla mnie zbyt subiektywną, by rzetelnie móc na nią odpowiedzieć.
Uściski dla całej Rodziny
Agnieszka
A
1. woda, którą pije człowiek, trafia spowrotem do obiegu, a nie znika na zawsze w ciele człowieka.
2. Święto Ludzkiego Ciała jak najbardziej, ale dlaczego kosztem Bożego ciała? Ucząc dzieci, że Bóg jest tylko czymś wymyślonym, uczymy nietolerancji wobec religii, a przeciez nie mozna udowodnic ani tego, że Bóg istnieje, ani tego, że nie istnieje.
3. I taka drobna uwaga czepialska: płatki róż zrywane na Boże Ciało maja się słabo zagrożeń środowiska, jakim są przemysł bawełniany w stanach czy hodowlany w ogóle. Ja w skali megamikro mogę płatkow nie zerwać - same niech opadną, nadając znaczenie przemijaniu. W gruncie rzeczy więcej kupujemy kwiatów ciętych niż jest "zmarnowanych" podczas procesji. Skala globalnego niszczenia środowiska w skutek moich nieswiadomych zakupów i cała ta siec powiązań marketingowo manipulacyjnych jest o wiele ważniejsza. W kontekście powstawania taniej zywności i tanich ubrań pomyśl o Ludzkim i Bożym Ciele.
Répondre
A
Bardzo dziękuję M (mama M? ;-) ) za te miłe słowa. No i zgadzam się, to wierzący powinni udowodnić istnienie boga. A kwiatki zawsze warto oszczędzić. Każdy powinien być ekologiem na swoją miarę, no nie ? :-)
M
2. Bóg przecież jest "tylko czymś wymyślonym", nie rozumiem jak mówienie dzieciom prawdy ma się do nietolerancji wobec religii. Niestety ciężar dowodu spoczywa na ludziach wierzących w bajki, my ateiści nie zajmujemy się bajkami.

Całe opowiadanie jak zwykle CUDOWNE i mądre Pani Agnieszko, czekamy na więcej <3
A
1. Nie bardzo rozumiem, o co chodzi.
2. Nigdzie nie jest napisane, że kosztem. To będzie osobne święto, dla małych racjonalistów/ ateistów/ agnostyków /czy po prostu dzieci laickich, które chcą mieć także inne święta, nie tylko kościelne i rodzinne.
3. Sądzę, że skala megamikro jest ważna, w przeciwnym przypadku powiedzielimyśmy sobie i dzieciom, albo że nie ma się czym przejmować, albo, że i tak jest źle, bo nigdy nie powstrzymamy wielkich koncernów zanieczyszczających. To jest opowiastka dla dzieci i na dziecięcą skalę. Ale dzięki, pomyślę kiedyś o napisaniu o tych wielkich ekologicznych zagrożeniach :-)
P
Super pomysł .Pozdrawiam.Patrycja
Répondre
A
Dziękuję! :-) Tak myślałam, że brak ekologicznej Marty, a to jednak ważny temat.