Overblog
Editer l'article Suivre ce blog Administration + Créer mon blog
Rodzicielska Biblioteczka Laicka

Wygrała szkoła publiczna (laicka)

Zabrać milion katolikom
„Czerwona Bolonia” – taki przydomek zyskała Bolonia, sprawnie rządzona wiele lat przez lewicę. W maju tego (2013) roku lewica bolońska (politycy i obywatele) podejęła batalię o zaprzestanie finansowania katolickich szkół z państwowej kasy.


W Bolonii istnieje dwadzieścia siedem przedszkól (o nie dokladnie chodzi) prywatnych, z czego dwadzieścia pięć po prostu katolickich. W ubiegłym (2012) roku rada miejska przyznała im dofinansowanie w wysokości, uwaga!, miliona euro! Zaplanowano też jednak natychmiast referendum, w którym mieszkańcy mają wypowiedzieć swoje zdanie na ten kontrowersyjny z wielu powodów temat.


Po pierwsze obywatele serdecznie dość mają obdarzania kościoła katolickiego ich ciężko zarobionymi pieniędzmi (skąd my to znamy?!). Region Emilia-Romania (w którym leży Bolonia) przeznaczył na jego wydatki np. w roku 2010 ponad dwa miliony euro (statystyka włoskiej Unii Ateistów i Agnostyków Racjonalistów) i to na same przedsięwzięcia otwarcie religijne; ile innych, które (jak i w Polsce) swój cel wyznaniowy skrywają pod przeróżnymi płaszczykami – nie wiadomo. Kasa ta przelała się wartką rzeką w koryta (w każdym tego słowa znaczeniu) katolickich szkół, szpitali, domów starości, parafialnych kolonii i domów kultury, a, co gorsza, także klasztorów, a nawet konferencji episkopatu!


Po drugie, strona prawno-obywatelska. Wspomniane dofinansowanie stoi w sprzeczności z 33 artykułem Konstytucji włoskiej, pozwalającym na zakładanie szkół prywatnych „bez wydatków ze strony Państwa”. Krk broni swoich placówek, twierdząc, iż w publicznych brakuje miejsc. O ile prawdą jest, że niektóre dzieci znajdują się na liście rezerwowej, o tyle wcale nie oznacza to, że osoby te przechodzą do szkół prywatnych. Przykład – na 103 rezerwowych przypada 95 niezajętych miejsc w szkołach katolickich. Z dwóch powodów. Część rodziców zwyczajnie nie chce powierzyć dziatwy klerowi. A większość z nich, nawet gdyby chciała, po prostu na to nie stać. Albowiem placówki te, poza milionowym wsparciem ze strony państwa, pobierają od uczęszczających niewiarygodnie wręcz wysokie opłaty – od 200 do 600 euro za miesiąc! (Nawiasem mówiąc, ponad trzy razy drożej niż w takim Paryżu).


Po trzecie, i chyba najważniejsze, rodziców nie tylko nie stać na opłacanie szkół prywatnych, ale pomału przestaje być ich stać na te państwowe. Wycieczki szkolne to tym kraju luksus uprzywilejowanych. Dwie trzecie rodziców nie może sobie pozwolić na wysłanie dzieci na taki wypad. Szkoły, które dawniej dopłacały, nie są już w stanie udzielić im żadnej pomocy. Biedują zresztą do tego stopnia, że to rodziny uczniów proszone są o udział w kosztach podstawowego wyposażenia - od ołówków i kredek w przedszkolu, po meble i sprzęt laboratorium chemicznego w liceum. Fakty te nie wymagają nawet komentarza.
Pod petycją odebrania katolikom miliona euro i redystrybucji tych środków placówkom państwowym podpisały się najtęższe umysły Italii – pisarze, wpływowi politycy, itp. Wszyscy mieli nadzieję, iż wobec jawnej niesprawiedliwości, jaka ma miejsce dzisiaj, patetyczne pokrzykiwania krk w stylu „Jeśli musimy umrzeć, umrzemy, ale co z naszymi 1700 dziećmi?” doleją tylko oliwy do laickiego ognia. Referendum odbyło się 26 maja 2013 i...

Państwowa górą!
Ku wściekłości lokalnych władz kościoła katolickiego, większością 59% głosów Bolończycy wybrali opcję A (wystarczyło zagłosować A – milion dla placówek państwowych B – dla katolickich; patrz plakat). Argumenty typu „państwowe przedszkola mają za mało miejsc” okazały się niewystarczające. Wszyscy znają niebotyczne ceny tych prywatnych i niezajęte w nich ławki. Do tej pory, pomimo braku miejsc, miastu nie przyszło do głowy przeznaczyć wyrzucanego w katolickie błoto miliona na rozbudowanie szkół państwowych! Teraz, choć to nie wola obywateli decyduje o wszystkim, burmistrz już zapowiedział, że bez wątpienia będzie się z nią liczył i zostaną stworzone nowe miejsca nauki, a za razem pracy.


Bolończycy udowodnili także, że dość mają panoszenia się krk w ich życiu. Po pierwsze, finansowanie jego placówek jest niezgodne z konstytucją, o czym przypominał dzielnie inicjator akcji„Komitet Artykuł 33” (nr artykułu Ustawy Zasadniczej, w którym stoi czarno na białym, że muszą takowe dawać sobie radę same) – patrz plakat. Po drugie, najwyraźniej dość mają napychania kleszych kieszeni podatkami, które płacą na świeckie, ponoć, państwo i miasto. Po trzecie – w tym sklerykalizowanym kraju, ludzie świeccy (oświeceni) robią, co mogą, aby choć trochę jeszcze uniezależnić siebie i, tym bardziej, przyszłe pokolenie od wyznaniowej indoktrynacji (w pierwszym rzędzie lekcji religii).


I nie ma absolutnie nic do rzeczy, że przespacerowało się do urn tylko niecałe 30% uprawnionych do głosowania. Według dziennika „Repubblica” jest to nieoczekiwanie wysoka liczba, gdyż samych zainteresowanych problemami przedszkoli jest znacznie mniej! Co oznacza, że część mieszkańców oddała swój głos po prostu „dla idei”. I to pomimo, jakby przez przypadek, fatalnie rozmieszczonych punktów głosowania (trudno dostępnych, źle oznakowanych) i, jak podkreśla dalej „Repubblica” za „Komitetem Artykuł 33” opieszałych i dezinformujących pracowników urzędu miasta.


Gmina rozpoczęła już debaty na możliwymi reorganizacjami budżetu. Wie dobrze, że ma na karku intelektualne i polityczne osobistości z całych Włoch, zrzeszone w „Komitecie Artykuł 33". Może dałoby się wziąć przykład w Polsce?

W Bolonii wygraly przedszkola publiczne contra katolickie

W Bolonii wygraly przedszkola publiczne contra katolickie

Partager cet article
Repost0
Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :
Commenter cet article
M
Che bello ! ;-)
Répondre