Overblog Tous les blogs Top blogs Littérature, BD & Poésie
Editer l'article Suivre ce blog Administration + Créer mon blog
MENU

Rodzicielska Biblioteczka Laicka

Publicité

Charlie Hebdo i szkoła

Je suis Charlie

Je suis Charlie

Publicité

Będzie o „Charlie Hebdo”, bo od dnia zamachu (07.01.2015) dostaję na ten temat maile i będzie o szkole. Dziękuję Czytelnikom za pamięć i troskę! To bardzo miły gest.

Zacznę od tego, że nie było mnie i mojej rodziny w Paryżu ani w dniu zamachu na Redaktorów „Charlie Hebdo”, ani w dniu wzięcia zakładników. Oczywiście zdarzenia te dotknęły mnie niemal osobiście z różnych powodów. Po pierwsze zginęli w zamachu na redakcję ludzie mi podobni, „koledzy po fachu”, a przede wszystkim, jak ja i cały zespół „Faktów i Mitów” walczący o laickość i wolność słowa! Po drugie, pierwszy zamach na tę gazetę, podpalenie w listopadzie 2011, miał miejsce… na mojej ulicy! 150 metrów od domu! Po trzecie – sklep Hyper Cacher, w którym w ostatni piątek (09.01.2015) wzięto zakładników znajduje się o 10 min na pieszo od nas. Czasami chodzę w niedzielę na rynek po przeciwnej stronie bulwaru, na którym się znajduje. Mój sąsiad robi tam swoje koszerne zakupy. Słabo zrobiło mi się, gdy zobaczyłam zomo ściśle otaczające przystanek metra z którego codziennie do pracy odjeżdża mój mąż…

Przed chwilą dowiedziałam się od ojca z naszej szkoły, że strzelaninę było słychać aż na naszej ulicy, a on sam, poszedłszy odebrać syna z gimnazjum, został zatrzymany w szkole wraz z uczniami, nauczycielami i innymi rodzicami, których poproszono o odebranie młodzieży. Do mnie dzwoniono wieczorem, że odwołane są zajęcia w szkole muzycznej, gdyż władze proszą o niepodejmowanie ryzyka przemieszczania się dzieci po mieście…

Nie wiedziałam nawet, że także w szkole mojej córki dzieci zostały przetrzymane do godziny 18h (gdy było już „po wszystkim”). Wczoraj przyszła do nich psycholog i rozmawiała z nimi na temat zamachów. Nie dowiedziałam się dokładnie, jak wyglądała ta pogadanka, bo moje dziecko, będąc wówczas u babci na drugim końcu kuli ziemskiej, nie czuło się specjalnie dotknięte tym wszystkim i trudno ją o to winić. Tym lepiej dla niej. Cieszę się jednak, że tutejszy MEN zareagował. Podobno takich wizyt psychologa było nawet kilka. Na drzwiach wisi ogłoszenie, iż można spotykać się z nim także prywatnie, rodzice mogą poprosić o przyjęcie w gmachu szkoły.

Zastanawiałam się, jak tłumaczyć takiemu małemu, szkolnemu, dziecku tego typu wydarzenia. Doszłam do wniosku, że najprościej, jak można. Mam prawdopodobnie o tyle ułatwione zadanie, iż moje francuskie otoczenie jest bardzo laickie, wręcz w większości niewierzące. Poza tym, siłą rzeczy, z taką matką jak ja, mała spotyka się z tematami wiary/niewiary, krytyki czy to religii czy jej wyznawców, zwłaszcza kleru, tolerancji, akceptacji innych myśli itd., itp. prawie że na co dzień. Gdy szliśmy na manifestację w ostatnią niedzielę (wbrew panu rzecznikowi PiS – największa francuska manifestacja jaka kiedykolwiek miała miejsce!!!), wręczyłam jej obecny symbol walki o wolność słowa - ołówek (który potem dumnie zabrała do szkoły) i krótko (wręcz w skrócie, aby było zrozumiałe), a konkretnie odpowiedziałam na pytania:

JA : „Zamach na „Charlie Hebdo” miał miejsce, gdyż opublikowali oni już kilkakrotnie dowcipne obrazki na temat ważnego dla muzułmanów proroka Mahometa, co nie spodobało się niektórym muzułmanom.”

CÓRKA: „A jak tatuś odpowiada dowcipy o Jezusie, to jest dobrze?”

JA: „Opowiadać dowcipy jest dobrze. Można się z nimi nie zgadzać, można nawet czuć się urażonym, bo ktoś śmieje się z czegoś, co my możemy uważać za poważne. Ale NIE WOLNO z tego powodu zabijać ludzi!!! Ani straszyć innych (całego narodu), że jeśli nadal tak ktoś będzie robić, to zginą następni ludzie..”

CÓRKA: „I dlatego idziemy na manifestację?”

JA: „Tak, ludzie zbierają się razem (ważne jest, żeby było nas dużo), aby podkreślić, że wszyscy są za tym, aby można było mówić, to co się uważa za słuszne, bo to nie zabija. To się nazywa wolność słowa. I żeby powiedzieć, że są przeciw zabijaniu i że nie damy się przestraszyć i nadal będziemy wytykać błędy tym, którzy je robią, bez względu na to, czy są muzułmanami, chrześcijanami, żydami, ateistami itd.”

Dzieci lubią też wiedzieć, „dlaczego”. I tu będzie mój kolejny akapit o szkole. Na moim profilu fb rozgorzała ciekawa dyskusja (https://www.facebook.com/agnieszka.abemontiswirniak.7/posts/1526560274282862?comment_id=1529134450692111¬if_t=feed_comment) na temat źródeł popełnionej przemocy. Bardzo spodobał mi się komentarz Bartka, który napisał, między innymi: „racjonalizm zwycięża tam, gdzie się myśli i gdzie ma się jakąś sensowną edukacje”. Niestety, naczelni terroryści, sterujący pionkami w stylu braci Kouachi są jak najbardziej dobrze wyedukowani, przynajmniej politycznie, ale i faktycznie. W przeciwieństwie do wielu zamachowców umieją pisać, czytać i analizować. Dlatego też potrafią świetnie wybrać sobie podwładnych, narzędzia wykonawcze swych planów, których związek z religią, jakkolwiek oczywisty, jest również dość pokrętny. Oczywiście, że gdyby arabskie i/lub muzułmańskie dzieci chodziły do szkół, miałyby szansę na dostęp do innej wiedzy niż Koran (który nie jest wiedzą, to po pierwsze i którego nawet nie czytają, tylko się go im przekazuje, to po drugie), co poszerzyłoby ich horyzonty i zmniejszyło ryzyko skupienia i radykalizacji ich późniejszych poglądów wokół ograniczonej religijnie i politycznie interpretacji rzeczywistości i bliźniego różnego. Gdyby tak jeszcze do szkoły poszły i dziewczęta, ich kobiece postrzeganie świata bez wątpienia dodałoby pierwiastek innej natury i zmieniło kierunek rozumowania mas (np. w stronę kontroli urodzin, równouprawnienia itd.) Długo by mówić.

Bartek przywołał inny ciekawy aspekt polityczno-ekonomiczny : „niestety świat arabski utrzymywano w ciemnocie marząc o wiecznie taniej ropie naftowej.” Czyli, jak w wielu innych przypadkach tzw. Zachód ukręcił sam na siebie bat. To już jednak temat nie na rozważania z dziećmi, przynajmniej małymi, polecam rodzicom licealistów.

Należałoby jednak podkreślić, rozmawiając z dziećmi (uwaga na te młodsze, bo to drastyczne rzeczy) o tych wypadkach, że nie tylko islamiści (odróżnić ich od muzułmanów!) zabijają. We Francji zginął kiedyś widz w podpalonym przez katolików kinie, gdy leciało w nim bodajże (nie jestem pewna) „Ostatnie kuszenie Chrystusa”. W Stanach Zjednoczonych działają całe chrześcijańskie stowarzyszenia, siejące mowę nienawiści, dostarczające broń i doprowadzające do zabójstw lekarzy, dokonujących aborcji. Wyznawcy innych wiar także, jak podkreśliła w dyskusji z Bartkiem Dorota, zabijają i to nawet torturując, np. za pomocą „obrzezania dziewczynek, i seksu z niemowlęciem”.

Na ile odpowiedzialność za te uczynki ponoszą religie, a na ile szaleństwo ich wyznawców chyba nie rozstrzygniemy nigdy.

A wracając do tematu szkoła – właśnie dlatego także w katolicko-zaściankowej Polsce tak bardzo potrzebna jest laickość tej instytucji, na chwilę obecną najlepiej reprezentowana z jednej strony przez Rodziców, z drugiej przez lekcje etyki. Bądźmy zatem odpowiedzialnymi rodzicami. Posyłajmy dzieciaki na etykę, miejmy odwagę zrezygnować z religii i jak najczęściej rozmawiajmy z maluchami i starszymi na trudne tematy, pytajmy ich o ich zdanie, tłumaczmy świat z wielu punktów widzenia, podsuwajmy lektury – po prostu uczmy refleksji, a nie ślepej wiary w cokolwiek (religijnego czy innego). Nie powielajmy nieświadomie schematu islamistycznej produkcji posłusznych jednostek, bo to nawet w zwykłym życiu procentuje, w dobie wyścigu szczurów i zaćmieniu ludzkich wartości przez, z jednej strony religijne tendencje, z drugiej strony władzę pieniądza.

Partager cet article
Repost0
Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :
Commenter cet article
O
kazdy kraj ma swoje zasciankowe towarzystwo I w kazdym kraju w tym zasciankowym towarzystwie sa tacy ktorzy by dali sobie wszystkie zeby wyrwac natychmiast w obronie wiary byleby bylo spektakularnie i mialo publicznosc
Répondre
J
Mimo okropności tych zdarzeń, wydaje się francuskie szkoły stanęły na wysokości zadania: opieka psychologiczna, dobra koordynacja, zatrzymanie dzieci aż do zakończenia (sprawnej akcji). Poza tym Francuzi pokazali całemu światu, że się nie boją. Niszowa gazeta będzie pewnie jedną z najlepiej sprzedawanych i mam nadzieję kupić ją u nas. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Jednak z punktu widzenia naszego kraju wydaje się, że nie wyciągniemy z tego nauki. Ten temat był niechętnie podejmowany przez nasze media (skrępowane zapisem o wartościach chrześcijańskich). Albo przedstawiany jako - nie nasz. Dziwne, że w sprawie Ukrainy wybiegamy przed szereg a w sprawie zagrożenia terrorystycznego przyjmujemy postawę :nasza chata z kraja", bo my mamy "swoją wiarę" to może nas zostawią w spokoju, nawet pozwalamy na ubój rytualny. W Polsce nie ma wolności słowa - nie w sprawie religii. Dziękuję za ten osobisty wątek, naprawdę przeżyłaś strach. Współczuję Twojej całej rodzinie i moja była w pobliżu i na pewno byli też na marszu. Istotnie dzieci mają obraz, że fundamentalizm dotyczy jedynie islamu. Dobrze, że zwróciłaś uwagę na inne przypadki. Każda religia ma swoją specyfikę i swoje metody, nie twierdzę, że religia sama w sobie prowadzi do okrucieństwa, ale ktoś kto uwierzy w absurd może też w imię tego zrobić okropne rzeczy. Wydaje się, że zakaz indoktrynacji dzieci na całym świecie jest koniecznym natychmiastowym rozwiązaniem a przyniesie efekty dopiero za kilkadziesiąt lat.
Répondre
A
A zatem skomentuję się sama pod wpływem pewnego posta na fb - oczywiście, że isteniją kraje muzułmańskie, gdzie dzieci uczą się innych rzeczy niż Koran, a dziewczęta chodzą do szkoły. Mówimy jednak, wczytajcie się dobrze - o nauce ludzi, którzy stają się zamachowcami i systemie szkolnictwa w krajach lub kulturach (także we Francji rodziny redukują czasem edukacje małych muzułmanek!, z których głównie pochodzą.
Répondre