Overblog Tous les blogs Top blogs Littérature, BD & Poésie
Editer la page Suivre ce blog Administration + Créer mon blog
MENU

Rodzicielska Biblioteczka Laicka

Publicité

Abraham czyli patologia rodzinna w Biblii

Abraham czyli patologia rodzinna w Biblii
Publicité

Od lat piszę dla rodzin, świeckich i ateistycznych, pomyślałam sobie, świat się zmienia, spróbujmy podcastów! Tak powstał pomysł na kanał „Świeckie dziecko”. Mówię świeckie, gdyż ewidentnie rodziny ateistyczne są świeckie, za to niektóre świeckie nie koniecznie uważają się za niewierzące albo po prostu nie zależy im na takim określaniu się.

Pomyślałam, że sprawdzę, jak wygląda rodzina od strony chrześcijan. To oczywiście mogłyby być głębokie studia religijne, czy raczej a-religijne, natomiast… momentalnie zauważyłam, że nie ma nawet żadnego konkretnego świętego od rodziny. Mamy niby Józefa, ale facet przecież nawet podobno nie był ojcem Jezusa. Znajdziemy te fragmenty z Biblii, na przykład, gdzie on i Maria poszukują małego Jezuska. Sympatycznie, ale co poza tym? Są wszak wersety o biciu dzieci i jakoś nowotestamentowy Jezus nie przyszedł ich znieść czy choćby zmienić.
1. Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go - w porę go karci. (Prz 13,24)

2. W sercu chłopięcym głupota się mieści, rózga karności wypędzi ją stamtąd. (Prz 22,15)

3. Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz - nie umrze. Ty go uderzysz rózgą, a od Szeolu zachowasz mu duszę. (Prz 23,13-14)

Jest kilku innych nieznanych szerokiej publiczności świętych, wymienianych na słynnej chrześcijańskiej stronie Aleteia, rzuciłam się więc, aby sprawdzić co ma takiego niesamowitego np. taki święty Spirydon z Tremituntu i… okazuje się, że nic go z rodziną nie łączy. Po prostu rodziny mogą modlić się do nich, gdy mają pod górkę. Na przykład, nie uwierzycie! Żeby uciszyć poranne ptaszki.

Brak słów.

I tu pewnie zakończyłyby się moje dociekania, kiepściutko z tymi opiekunami rodzin. Mamy za to kilka par – opiekunów małżeństw - nie rodzin! – mimo, iż strona „prawosławie.pl ” jako takich ich wymienia. Mamy głównie Joachima i Annę – rodziców Marii, dziadków Jezusa oraz Zachariasza i Elżbietę – rodziców kuzyna Jezusa, niejakiego Jana Chrzciciela. Obie te pary nie mogły mieć przez długie lata dzieci, którymi bóg obdarzył ich na starość.

No i teraz dochodzimy do sedna sprawy. Natychmiast przypomniał mi się Abraham. Zapamiętajcie, że jego imię znaczy, uwaga! „kochający ojciec”! Ten gość to po prostu biblijny *antybohater* jeśli chodzi o rodzinę, ułożę sobie nawet dla niego specjalne słowo *anty-patron* rodziny.

Abraham posiadł za żonę Sarę, ale brakowało im potomstwa, chociaż Jahwe obiecał mu „potomstwo liczne jak gwiazdy na niebie”.  Nawiasem mówiąc, Sara była jego przyrodnią siostrą, zatem brak potomstwa był zgodny z prawami biologii, Zatem zgodnie z żydowskim zwyczajem, zapłodnił Hagar, niewolnicę swojej żony, ta następnie urodziła synka na kolanach swojej pani, dzięki czemu dziecko miało być dzieckiem żony, a nie niewolnicy. Pamiętam, że szokowała mnie ta historia, gdy byłam dziewczynką i mega żal było mi tej Hagar. Tym bardziej, że zazdrosna Sara co zrobiła? Doprowadziła do wydalenia jej na pustynię wraz z synem – Izmaelem. Abraham dał im chleb i bukłak wody i tyle jeśli chodzi o uczucia rodzinne, zresztą Jahwe też ograniczył się jedynie do pokazania im studni na pustyni – i my się dziwimy, że nie ma świętych patronów rodziny!

Sara w końcu powiła syna, Izaaka, mając lat 90. Izaak okaże się później protoplastą Żydów, a Izmael, jego starszy przyrodni brat – protoplastą Arabów.

I w sumie dotąd ta historia nie wydawałaby się specjalnie dziwna, chociaż już bardzo przykra. Ale Jahwe nudził się zapewne mocno, a może Sara i Abraham czymś go wkurzyli, kto wie. W każdym razie bóg nagle każe Abrahamowi zabrać tego wytęsknionego synka, Izaaka na górę w kraju Moria, gdzie ma go złożyć w ofierze. Zapewne niczego nowego Wam nie mówię, każdy chyba słyszał o ofierze Abrahama. Jeśli jednak nie wiecie, to na sam koniec bozia wysłała anioła, (sama chyba była zajęta czymś innym, a nie ratowaniem rodziny swego ukochanego wszak Abrahama), który odebrał Abrahamowi nóż i podesłał koźlaka na ofiarę zamiast syna.

Nie każdy z Was wie za to, iż ten właśnie dzień jest jednym z najważniejszych świąt dla muzułmanów! Aid al Adha, u naszych polskich muzułmanów zwany Kurban Bajram :

„Składanie ofiary stanowi upamiętnienie tego wydarzenia oraz podziękowanie Allahowi za Jego łaskę.” Muzułmański Związek Religijny  https://mzr.pl/swieta/  Jakiej łaski ludzie?

 Dalej z „mzr.pl” : „Ten akt religijny przypomina wielką pobożność, posłuszeństwo i miłość proroka Abrahama i jego syna Izmaela do Boga. Ibrahim był gotów złożyć w ofierze Bogu własnego syna Izmaela. Z drugiej strony Ismail był gotów poświęcić dla Boga własne życie.  – bo tak nawiasem mówiąc, muzułmanie uważają, że to był Izmael nie Izaak, ale czort z tym.

Biorąc sprawę od końca – ktoś się pytał tego biednego Izmaela/ Izaaka, czy jest gotów poświęcić życie? Zwłaszcza, że z tego, co pamiętam, całą drogę ojciec mu kłamał, że złożą w ofierze zwierzę, a tuż przed uniesieniem sztyletu, związał. Szkoda, że Biblia nie mówi, jak się ten biedny chłopiec musiał czuć i czy pytał ojca, co mu odpier…, czy próbował się bronić ? Usiłowanie dzieciobójstwa, trauma na całe życie, dożywocie dla Abrahama, dziesiątki lat psychoterapii dla Izaaka, prozac i whisky w ilościach hurtowych.

Abraham nie umiał samodzielnie myśleć i moim zdaniem to idealny archetyp dobrego wyznawcy – bądź posłuszny, milcz i składaj ofiarę. Nie ma co tu dużo mówić, dzisiaj ofiara to kasa. Ale już wolałabym wyskoczyć nawet z całej pensji niż zabić własne dziecko. Nie jestem zwyrolem!

Wniosek - bycie prawdziwie religijnym wyklucza bycie dobrym rodzicem!!!

Historyjka okropna do opowiadania dzieciom, a przecież czyta się ją w kościele, analizuje na lekcjach religii! Ludzie, opamiętacie się, to jest jeszcze gorsze niż ukrzyżowanie. Jako matkę, aż mnie zatyka, gdy o tym mówię.

Pamiętam, że przerażała mnie niesamowicie, gdy słyszałam o niej w dzieciństwie na katechezie czy na mszy. Wyobrażacie sobie w ogóle opowiadać dzieciom jako coś normalnego, że ojciec bierze sztylet i chce zarżnąć własnego syna? Jak tu nie przeżyć traumy? Kto z nas nie zastanawiał się, czy nasi rodzice byliby w stanie zrobić coś takiego dla boga? Poświęcić nas? 

Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś mi nawet twego jedynego syna. – o co temu całemu bogu chodzi? Bo jeśli o lęk, to przecież nie o miłość!

Bo przecież z jednej strony uczy się nas posłuszeństwa i to *bezwzględnego* wobec boga, który na dodatek jak słyszymy jest mściwy i karze za nieposłuszeństwo, z drugiej strony pragniemy miłości, opowiada nam się, że bóg jest miłością, że Jezus chciał, żeby dzieci przychodziły do niego.

„Kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” Rzekł wszak Jezus w ewangelii Matusza 10,42. Ok, on nie miał dzieci, może nie rozumiał. Ale Abraham ? Który tak czekał na potomstwo?

Przerażamy się i piętnujemy rodziców, którzy biją swoje dzieciaki czy znęcają się nad nimi w jakikolwiek sposób. A tu tak sobie przechodzimy do porządku dziennego nad tym, że Abraham chciał podciąć gardło własnego syna na życzenie jakiegoś boga, który nawet nie zejdzie mu się pokazać?

Wyobraźcie sobie taki dialog:

Dziecko : „Mamusiu/ tatusiu, zabiłabyś mnie, gdyby bozia ci kazała?”

Mama/ tata: „Oczywiście, że nie, kocham cię”

Dziecko : „To miałabyś przeze mnie grzech ciężki, bo nie posłuchałabyś bozi”

Chętnie powiedziałabym „kurtyna”, bo mówienie o tym jest psychiczną torturą, ale nie mogę tak zakończyć – na przykładzie Abrahama, widać jasno, że chrześcijaństwo (mówię tu głównie o chrześcijanach, bo w Polsce się wychowałam) *NIE* jest religią miłości. Jest kultem ślepego posłuszeństwa aż do okrucieństwa!

Chrześcijaństwo nie dość, że nie ma patrona dla rodzin, nie pochyla się nad nimi, nie opiekuje nimi, ignoruje dzieci (bo ma ewentualnie patronów dla małżeństw) to na dodatek daje jasne świadectwo, że rodzicielstwo zwisa mu i powiewa. Wręcz nim gardzi, Historia Abrahama udowadnia, że bóg interesuje się tylko własnym pępkiem, a dzieci traktuje jak zwierzynę ubojną.

Dobry argument, gdy znów katolicy zaczną nam wyrzucać, że jesteśmy zwolennikami aborcji, a oni dbają o rodzinę…

Dziękuję, że byliście ze mną, jeśli podobała się Wam moja krytyka Abrahama, kliknijcie łapkę, napiszcie do mnie i do usłyszenia.  Opowiem następnym razem jak widzę rodzicielstwo w domu świeckim czy niewierzącym i obiecuję, że nie będzie usiłowania dzeciobójstwa.

 

Partager cette page
Repost0
Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :