Overblog
Editer l'article Suivre ce blog Administration + Créer mon blog
Rodzicielska Biblioteczka Laicka

Marta i majtki

Marta i majtki

Dziś Walentynki. Co prawda jestem egzemplarzem kultury anty-komercyjnej, ale w końcu uroczystość miłości, taka czy inna…

Odpuśćmy sobie świętego Walentego, pomyślmy o tym, że starożytni Grecy i Rzymianie w tych właśnie okolicach mieli podobne święto. Dlatego chcę Wam dziś zaproponować historyjkę o Marcie, odkrywającej miłość i seksualność. Jak wiecie, Marta ma wujka, pozostającego w związku z mężczyzną, z którym razem wychowują jej adoptowanego kuzyna Tadka. Wyjaśnienia rodziców Marty na temat seksualności nie wchodzą w szczegóły. Każdy z nas ma własną wrażliwość i może chcieć lub nie wytłumaczyć dzieciom (w zależności od wieku i okoliczności), czym jest seks, homoseksualizm, masturbacja. Tego będziecie musieli dokonać sami, mama Marty tylko Wam podpowie ;-) Dlatego te zjawiska zostały zasygnalizowane w sposób neutralny i humorystyczny (odnajdziecie religijną Hanię, która nie pozwala o „tym” mówić i „tam” się dotykać), członkowie rodziny wspominają, jak w dzieciństwie nazywali narządy płciowe, mama przestrzega dzieci przed obcymi, a przede wszystkim wyjaśnia… po co nosi się majtki ;-) („bokserki, bikini, slipki i inne stringi”, jak powie Marta).

Miałam kilka dni temu okazję uczestniczyć w krótkiej dyskusji na profilu Face Book’a Etyki w Szkole na temat tego, jak powinno się rozmawiać z dziećmi o narządach płciowych człowieka. Nie tyle jak rozmawiać, co jak je nazywać. Seksuolodzy i psycholodzy biją na alarm, widząc, jak mało jest w polskim języku słów neutralnych na ograny płciowe. Mnie przeraża też, iż wpisując w wyszukiwarce „edukacja seksualna”, w 2/3 przypadków trafiam na strony… kościelne!!!

Trudno w takich warunkach przedstawiać je młodszemu pokoleniu obiektywnie i w miarę nieemocjonalnie. Niektórzy buntują się przeciwko nazwom nieco już oswojonym jak „cipka” i chcieliby zastąpić ją… no, czym właśnie? Mężczyźni, bezwzględnie, mają łatwiej, bo „penis” czy „członek” nie są ani wulgarne, ani lekarskie i załatwiają ogół organu.

W rozmowie, o której wspominam, padło „uczone” słowo „clitoris”. Clitoris to z łaciny łechtaczka, jest więc słowem błędnym do opisania całości żeńskiego organu płciowego, co kiedyś wyjdzie w praniu, gdy trzeba będzie córce pokazać wargi sromowe, łechtaczkę, że nie wspomnę, że nazwać różne rodzaje orgazmów. Na wspaniałym, skąd inąd, portalu, który polecam gorąco mamom i starszym córkom, a nawet mężom i chłopakom, Seksualność Kobiet (między innymi słowniczek) używa się takich słów jak „joni” czy „wagina” („wagina”to też tak naprawdę wewnętrzna część narządów płciowych, ale zaczyna się przyjmować, patrz książka pt.: „Monologi waginy”), które można by przecież zacząć używać, czemu nie? Czy trzeba jednak wylewać dziecko z kąpielą i wyrzucać z naszego słownictwa „cipuńki”, „myszki” (najzabawniejsze znane mi nazwy to „pupa z przodu” i … „π”) „siusiaki” i inne mniej lub bardziej dziecinne określenia? Jest to wszak temat trudny z natury, a nasza polska kultura (pozostająca pod silnym religijnym wpływem) nie ułatwia nam rozmów na jego temat. Najważniejsze, zatem, moim zdaniem, pozostaje nawiązanie komunikacji z dzieckiem i przekazanie pewnej niezbędnej mu na danym etapie wiedzy, a z czasem i tak spotka się z innymi wyrażeniami (prącie, pochwa, cipka oraz mnóstwo wulgarnych, niestety), które trzeba będzie wraz z nim rozszyfrować i objaśnić mu. Dlatego, jeśli metaforyczne nazywanie organów płciowych ułatwia nam to zadanie, to nie widzę powodu by z niego rezygnować. Byle nie rezygnować z rozmowy, bo to może się okazać znacznie dramatyczniejsze w skutkach niż problemy językowe!

A teraz, jeśli macie ochotę, sprawdźcie, jak o cipkach i penisach rozmawia ze swoją rodziną Marta.

PS.1 Polecam zabawną amerykańską stronę, z której można się dowiedzieć, jak kobiety same nazywają swoje joni. Na stronie tej zanotowano 14 000 różnych powiedzeń! Love Your Vagina

PS.2 Kilka ciekawych łącz:

Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton http://ponton.org.pl/pl w tym słowniczek i polecane pozycje książkowe dla rodziców, nauczycieli i dzieci.

Kontrowersyjny dokument Światowej Organizacji Zdrowia o edukacji seksualnej wśród najmłodszych „Standardy edukacji seksualnej w Europie” http://www.federa.org.pl/dokumenty_pdf/edukacja/WHO_BZgA_Standardy_edukacji_seksualnej.pdf

Miłej lektury, pod spodem do ściągnięcia w wersji .doc

Marta i majtki

- Wujku! – krzyknęła Marta, wpadając na wujka Adama w przedpokoju – A Tadek biega bez majtek!

- Wcale nie biegam – obruszył się Tadek – chodzę. Zapomniałem slipek, to po nie idę – odpowiedział i niewzruszonym krokiem udał się do pokoju. Coś go jednak tknęło, postanowił się odwzajemnić. – A Marta nie ma stanika! – wycedził triumfalnie, patrząc na kuzynkę, która rozbierała się właśnie wchodząc do łazienki.

- Stanika?- Zdziwiła się Marta? - A po co mi stanik? Będę nosiła, jak będę miała duże piersi i będą się musiały trzymać. No, tak jak u Ciebie w slipkach.

Zgromadzeni w międzyczasie wokół łazienki i spornej kwestii majtkowej Mama, wujek Adam i wujek Marek parsknęli gromkim śmiechem.

- Z czego tak rechoczecie? – uśmiechnął się tata, stając w drzwiach wynajętego na weekend domku.

- Ze stroju Adama – odpowiedziała mama.

- Nie Adama, tylko Tadka! – zezłościła się na dobre Marta, wstrząsając rudą grzywką. Niestety wywołała tylko nową salwę ogólnego śmiechu.

- Być w stroju Adama, oznacza – pierwszy przestał się śmiać tata – być nago. To pochodzi z Biblii, gdzie opisana jest legenda stworzenia człowieka przez boga. Bóg stworzył pierwszego człowieka – Adama no i on był z początku nagi. Dlatego, czy to strój Tadka, Marka, Łukasza, czy nawet Marty i Agnieszki, to nadal strój Adama.

- A czemu z początku? – zainteresował się Tadek, już w stroju Tadka, czyli w slipkach.

- Bo potem zakrył się listkiem figowym.

- A dlaczego w ogóle się nosi majtki, bokserki, bikini, slipki i inne stringi? – popisała się wiedzą w zakresie bielizny Marta. – I staniki? – dorzuciła po krótkim namyśle, bo jakoś pasowały jej do całości. Może przez to bikini.

- Po pierwsze, dlatego, że narządy płciowe człowieka, czyli to, co chronią majtki, slipki, stringi i bikini, są najdelikatniejszą częścią ciała, jaką mamy i bolesne by było je uszkodzić, a są nam bardzo potrzebne do różnych rzeczy.

- Do jakich różnych? – spytał Tadek.

- Do siusiania – logicznie odpowiedziała mu Marta.

- Tak, ale nie tylko – ciągnęła mama – na razie i do końca życia służyć wam będą do siusiania. Kiedy podrastamy, ciało wytwarzać będzie odpowiednie substancje – hormony. Dzięki hormonom zaczynamy interesować się narządami płciowymi, a potem odczuwać w nich przyjemność, gdy znajdujemy się w obecności ukochanej osoby lub myślimy o niej.

- Tak, jak w sercu? Ta takie zewnętrzne części serca? To znaczy, że służą do czego, też do kochania?

- Fajnie to ująłeś, Tadku. – Uśmiechnęła się mam czule. - Zewnętrzne części serca. Tak, służą do kochania. Serce ciężko dotknąć czy przytulić, więc ludzie, którzy się kochają, często właśnie ich dotykają i je pieszczą. Między innymi. To sprawia im dużą przyjemność i właśnie nazywa się również „kochać się”.

Marta i Tadek sceptycznie popatrzyli na zakryte majtkami i slipkami „zewnętrzne części serca”.

- Ludzie są trochę jak puzzle – zażartowała mama – zrobieni z dziurek i wypustków.

- Wypu… czego? – zapytał zdziwiony wujek Marek. – Jak żyję nie słyszałem takiego słowa!

- Bo ty nie specjalnie się nażyłeś w Polsce – uśmiechnęła się mama. – No, wypustek, chyba wiesz, jak wyglądają puzzle, względnie ludzka anatomia? Dwie dorosłe osoby, – zwróciła się do dzieci - u których już działają hormony, nie tylko dotykają swoje lub czyjeś narządy, ale też mogą jakby układać puzzle. Dopasowują wypustek do dziurki. Dodatkowo natura tak nas zaplanowała, iż w przypadku kobiety i mężczyzny, może prowadzić to do zapłodnienia. Mężczyzna wprowadzając penisa do dziurki kobiety, zwanej pochwą, zostawia w niej spermę, - płyn potrzebny do stworzenia nowego życia.

Tadek w milczeniu nadal przyglądał się własnym slipkom.

- Sexe – powiedział nagle.

- Co? – spytała Marta.

- Po francusku, te narządy, jak mówi ciocia, to się nazywają sexe, a nie żadne „narządy płciowe”. To krócej.

- Fakt – wtrącił się wujek Marek – ale ty to wiesz, bo często rozmawiasz z moją rodziną po francusku. Język polski zna różne dziwne słowa – zaśmiał się – jak „wypustek”, ale na narządy płciowe też można chyba znaleźć odpowiednie wyrażenia. Albo wymyślić.

- No to, jakie są te słowa po polsku? – niecierpliwił się Tadek.

- Jak to się u Was nazywało? – zapytała mama tatę i jego brata – wujka Adama.

- Jak byliśmy mali to mówiło się o siusiaku, bo nim siusialiśmy, – zaśmiał się tata – ale miałem kolegę, który mówił „ptaszek”, inny „fujarka” – to takie dziecinne nazwy były, powymyślane, a potem, nie pamiętam…

- Członek – podpowiedział wujek. – Albo penis. To chyba z łaciny. To takie neutralne słowa, bez wulgaryzmów, ale też nie lekarskie, jak jakieś „prącie”.

- Prącie??? – zdziwił się wujek Marek.

- Ty znowu jakiegoś słowa nie znasz? – zaśmiała się mama.

- Nie – pokręcił głową, takiego jeszcze nie słyszałem. Ale obiecuję solennie dokształcić się w polskim słownictwie seksualnym.

- A co mają dziewczynki w takim razie, pochwę? – dociekał Tadek i wszystkie oczy zwróciły się na mamę.

- Pochwa, to ta część już wewnątrz ciała. Na zewnątrz są też wargi sromowe, łechtaczka, tak jak panowie mają między innymi żołądź, napletek, jądra. Na całość u nas się mówiło „cipuńka”. I ja tak mówię do Marty. Ale słyszałam też inne nazwy, na przykład wy macie „ptaszki”, a my -„myszki”, „biedroneczki”, „kotki”. Niech żyją zwierzątka – uśmiechnęła się mama. - To może nie fachowe, ale najważniejsze, aby rodzice z dziećmi znaleźli wspólny język, bo to ważny temat. W dawnej Japonii istniała nazwa „jaspisowa grota”! Piękna, co? Moje koleżanki z pracy mawiają „cipka”, to chyba najczęściej spotykane słowo. No i tak mówią też dorosłe kobiety. Ale nie mamy prostych wyrażeń jak francuski „sexe”. Przykro mi, Tadku i Marku – zaśmiała się - język polski jest bogaty, skomplikowany, ale czasem czegoś mu brakuje i trzeba kombinować.

- Mamusiu… a Hania to mówiła, – zaczęła Marta – że o takich rzeczach, znaczy o tych narządach i cipuńkach to nie powinno się w ogóle mówić. I się dotykać.

Mama nabrała powietrza.

- Ludzie religijni często tak twierdzą, bo uważają przyjemność za coś złego. Mówić o ludzkiej seksualności, o cipuńkach i penisach trzeba, tak samo, jak o oczach, uszach itd., tym bardziej, że służą do miłości! Tylko nie z byle kim – w waszym wieku wyłącznie z rodzicami, lekarzami czy nauczycielami, żadnymi obcymi dorosłymi. No i w żadnym wypadku nie wolno pozwolić, żeby ktoś ich dotykał! – dorzuciła mama z wyjątkową powagą. - Między innymi dlatego nosimy majtki, slipki i staniki – nie pokazujemy postronnym ludziom tego, co może im się niepotrzebnie spodobać. Chowamy je dla siebie i dla tych, z którymi łączy nas miłość i przyjemność. Oglądać samego siebie i dotykać też jak najbardziej można. Nie wyobrażam sobie nie wiedzieć, jak zbudowane jest moje ciało i co odczuwa.

- Były jednak kiedyś takie religie, – przerwał tata – a nawet jeszcze są, dla których narządy jak cipki i członki były… święte, czyli najważniejsze. Rzeźbili je i oddawali im cześć w świątyniach. Były nawet symbolem stworzenia świata i życia, bo to przecież przez pochwę wychodzi dziecko z brzucha mamy. Narodziny, miłość i rozkosz stanowią w nich ogromną wartość, albowiem chcą, żeby człowiek czerpał z życia przyjemność i radość. Smutki i tak go nie ominą. Życie mamy jedno, więc szkoda by było przejść przez nie zamykając się na szczęście, a nawet zakazując mówienia o nim!

- No to, żeby mnie szczęście nie ominęło – zadecydowała radośnie Marta – mamusiu, pożycz mi, proszę swój jeden stanik.

- I co zamierzasz do niego włożyć? – zapytał Tadek podejrzliwie

- Nico! Zamierzam oddawać mu cześć, może wtedy moje piersi szybciej urosną!

- Tato!– zawołał Tadek bez namysłu – to ja chcę twoje bokserki!

Agnieszka Abémonti-Świrniak

Partager cet article
Repost0
Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :
Commenter cet article
J
Agniesiu, dziękujemy za lekcje o "zewnętrznych częściach serca". Śliczne to, mądre i potrzebne.
Répondre
M
Odpowiedni wiek dla moich.Skorzystam,dzieki!
Répondre